Pułapki funduszu venture capital

Pułapki funduszu venture capital

Własna firma to przede wszystkim trafiony pomysł. Ale i pieniądze, bez których nie wystartuje żadna firma. Skąd je wziąć, jeśli jest się młodym, biednym studentem?

Jeśli projekt już jakoś działa, można poszukać pomocy w funduszach typu venture. Pomoc nadejdzie, ale nie za friko. Umowa z funduszem może być pełna haczyków, dla niedoświadczonych przedsiębiorców kompletnie niezauważalnych. Ale umowa jest umową, więc trzeba jej dotrzymać.

Zwłaszcza że fundusze dobrze zabezpieczają swoje interesy – podsuwają weksle in blanco, umieszczają korzystne dla siebie klauzule, przejmują większą część udziałów. Pomysłodawca, do którego należy tylko część spółki, nie zawsze może decydować o losach swojego biznesowego dziecka.

Zawsze ma prawo do przejęcia reszty udziałów, ale na to potrzebne są pieniądze, których młody wspólnik zwykle nie ma. Przed złożeniem podpisu trzeba się więc zastanowić, co jest ważniejsze, upragnione pieniądze czy możliwość kontroli spółki. Poza pieniędzmi, dla młodych udziałowców cenne są też nowe kontakty biznesowe, z którymi dużo łatwiej wchodzi się na rynek.

Interesy funduszu a pomysłodawców nie zawsze się pokrywają, bo fundusz myśli głównie o pomnażaniu zysków, podczas gdy założyciele chcieliby część środków skierować na dalsze badania. Fundusz nie jest jednak wcielonym złem, bo ostatecznie pomaga młodym wejść na rynek i bierze na siebie część ryzyka.


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii, w celach reklamowych i statystycznych. Pliki cookies są zapisane w pamięci Twojej przeglądarki. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej o naszej polityce plików cookies. Zamknij