Być z szefem na „ty”

Być z szefem na „ty”

Do niedawna mówienie szefowi po imieniu było w Polsce niespotykane, jednak obyczaje się zmieniają i dzisiaj przejście na „ty” z przełożonym nie wywołuje już takiego zdziwienia.

Zwyczaj szybkiego przechodzenia na „ty” przywędrował do nas razem z zachodnimi firmami, w których takie obyczaje są na porządki dziennym. Ma to podkreślić równorzędne relacje pomiędzy pracownikami bez względu na stopień w firmowej hierarchii. Mówienie sobie po imieniu ułatwia też fakt, że systematycznie obniża się wiek kadry kierowniczej. Z jednej strony przechodzenie na „ty” usprawnia komunikację, z drugiej prowadzi do wielu niezręcznych sytuacji.

Co bowiem zrobić, gdy dużo starszy pracownik, ale nie szef, zaczyna do nas mówić po imieniu? Zrobić to samo czy dalej trzymać się formy „pan/pani”?

Najlepiej gdy firma jasno określi zasady takiej interpersonalnej komunikacji – albo wszyscy z automatu mówią sobie po imieniu niezależnie od wieku i stanowiska, albo pozostawia się to w gestii poszczególnych osób. Są też firmy, gdzie pozostaje się przy oficjalnych tytułach w każdej sytuacji – taki zwyczaj stosują na przykład tradycyjne kancelarie prawnicze.

Zgodnie z zasadami savoir vivre, pierwsza propozycję przejścia na „ty” składa przełożony podwładnemu, osoba starsza młodszej, kobieta – mężczyźnie. I co ważne, przejście z szefem na „ty” nie zmienia relacji zawodowych – to ciągle nasz przełożony, wobec czego musimy się stosować do określonych reguł współpracy.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii, w celach reklamowych i statystycznych. Pliki cookies są zapisane w pamięci Twojej przeglądarki. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej o naszej polityce plików cookies. Zamknij